Polowanie na czarownice trwa

Jak donosi czasopismo India Today, w głębi Indii rozwścieczony motłoch w ciągu dwóch miesięcy pozbawił życia kilkanaście kobiet napiętnowanych jako czarownice. „Dziesiątki innych pobito, storturowano, na oczach drugich zdarto z nich ubranie, poniżono w najbardziej bestialski sposób i wywieziono z wiosek”. Wszystkiemu dały początek procesje religijne, które przechodziły z wioski do wioski. Doprowadziły one do pewnych reform społecznych i zmniejszenia przestępczości. Później jednak niektóre uczestniczki procesji poczuły się „nawiedzone” i w pewnych mieszkankach wiosek zaczęły rozpoznawać czarownice odpowiedzialne za miejscowe problemy. Jeżeli któraś nie przeszła pomyślnie „testu” niewinności, na przykład gdy kobieta oskarżona o morderstwo nie przywróciła życia osobie zmarłej, natychmiast ponosiła karę. Twierdzi się, że podstawową przyczyną takiego zachowania jest wiara w czary, a według pewnego antropologa „wywodzi się ona z usilnego dążenia społeczeństw plemiennych do panowania nad zjawiskami nadprzyrodzonymi, odczyniania uroków oraz do dysponowania władzą zapewniającą osiągnięcie upragnionych celów i narzucanie swej woli innym”.

Ojcowie też winni

Od jakiegoś czasu przyszłe matki ostrzega się przed wszystkim, co mogłoby spowodować uszkodzenie płodu, na przykład przed alkoholem i papierosami, a doradza się im zdrowe odżywianie. „Obecnie podobne zalecenia otrzymują mężczyźni, którzy planują zostać ojcami” — podaje czasopismo U.S.News & World Report. „Z ostatnich badań wynika, że działanie środków chemicznych wpływa ujemnie nie tylko na płodność mężczyzny, ale także na zdrowie jego przyszłych dzieci”. Dowody wskazują, iż mężczyźni — „w znacznie większym stopniu, niż do tej pory uważano — przyczyniają się zarówno do poronień, jak i do różnych deformacji fizycznych, nowotworów oraz opóźnień w rozwoju dzieci”. Okazuje się, że leki i inne substancje chemiczne (także w papierosach), jak również pożywienie nie zawierające dostatecznej ilości warzyw i owoców bogatych w witaminę C, działają szkodliwie na nasienie. „Zbyt długo skupialiśmy uwagę jedynie na matkach. Nie docenialiśmy ogromnego wpływu ojców na zdrowie dzieci” — mówi toksykolog Devra Lee Davis.

Winna kofeina

Kiedy osoby pijące nadmierne ilości kawy nagle porzucają swój zwyczaj, często uskarżają się na bóle głowy, depresję, zmęczenie, niepokój, a nawet na bóle mięśni, nudności i wymioty. Uczeni z Uniwersytetu im. Johnsa Hopkinsa stwierdzili, że objawy te występują także u tych, którzy dziennie wypijają tylko jedną lub dwie filiżanki kawy czy herbaty lub kilka puszek napojów chłodzących zawierających kofeinę, a później nie spożywają takich płynów przez dwa dni. Głód kofeinowy niekiedy dokucza im tak mocno, że muszą korzystać z pomocy lekarza. Podobnie cierpią osoby, które w czasie weekendu nie mają dostępu do ekspresu albo zaczynają pić napoje bezkofeinowe, a także pacjenci na diecie przed operacją. Lekarzom doradza się, by o spożycie kofeiny pytali pacjentów skarżących się na bóle głowy czy inne objawy odczuwane zwykle po odstawieniu wspomnianego środka. Tym, którzy pragną się od niego odzwyczaić, zaleca się robienie tego stopniowo. Badania te nasuwają też pytanie, czy kofeiny, a zatem również kawy, nie powinno się uznawać za narkotyk.

Przerywanie ciąży w Kolumbii

Około półtora miliona Kolumbijek co najmniej raz przerwało ciążę. Stanowi to prawie 20 procent wszystkich kobiet w wieku rozrodczym w tym kraju. Wiele z nich umiera na skutek powikłań związanych z aborcją. Kolumbijskie czasopismo Semana podaje, że w „Instytucie Matki i Dziecka w Bogocie przerywanie ciąży zwiększa liczbę zgonów wśród matek”. Ocenia się, iż w Kolumbii każdego roku dokonuje się około 400 000 sztucznych poronień, czyli przeciętnie prawie 45 zabiegów na godzinę.

Gra liczb

W USA ugrupowania broniące praw homoseksualistów już od kilkudziesięciu lat twierdzą, że stanowią oni 10 procent społeczeństwa. Ponieważ chodzi o znaczny odsetek, owa informacja posłużyła za skuteczne narzędzie do wywierania presji politycznej. Jednakże liczbie tej — ustalonej przez Alfreda Kinseya, który w latach czterdziestych i pięćdziesiątych przeprowadzał badania na temat życia płciowego człowieka — zaczęto się ostatnio przyglądać z coraz większym krytycyzmem. Tygodnik Newsweek informuje: „Według najnowszych badań odsetek pederastów i lesbijek w społeczeństwie mieści się w przedziale od 1 do 6 procent”. W takim razie czemu Kinsey otrzymał inny wynik? Wydaje się, że skupił uwagę głównie na szkołach, więzieniach i szpitalach, toteż jego spostrzeżenia niekoniecznie muszą odzwierciedlać sytuację panującą w całym społeczeństwie. Newsweek cytuje wypowiedź Pepper Schwartz, socjologa z Uniwersytetu Stanu Waszyngton, na temat owych 10 procent: „Liczba ta po prostu rozmija się z prawdą”.